Gorzowskie cheerleaderki wróciły ze srebrem z Orlando. To historyczny wynik

Gorzowskie cheerleaderki wróciły ze srebrem z Orlando. To historyczny wynik

FOT. UM Gorzów Wielkopolski

W Orlando gorzowski zespół wszedł na światową scenę i nie zszedł z niej z pustymi rękami. Srebro zdobyte w International Cheerleading Cup brzmi efektownie, ale za tym medalem stoi znacznie więcej niż jeden udany start. To opowieść o latach pracy, mocnym zapleczu i drużynie, która w rywalizacji z ekipami z ponad 50 krajów sięgnęła po wynik z najwyższej półki.

  • Droga do finału zaczęła się dużo wcześniej niż na amerykańskiej hali
  • Wsparcie i plan, które zbudowały drużynę na nowo
  • Gorzów zobaczył, jak niszowy sport wchodzi na podium świata

Droga do finału zaczęła się dużo wcześniej niż na amerykańskiej hali

Dla zawodniczek Warty Gorzów ten medal nie jest jedynie sportową ozdobą. To finał długiej, wymagającej drogi, prowadzonej krok po kroku, bez skrótów i bez taryfy ulgowej. W ich relacji słychać przede wszystkim zmęczenie, dumę i świadomość, że sukces nie spada z sufitu.

„To historia napisana potem, łzami, wyrzeczeniami i setkami godzin na macie” – napisały zawodniczki.

W cheerleadingu efekt bywa zwodniczy. Na parkiecie widać lekkość, rytm i energię, ale za tym kryje się ciężka powtarzalność, praca nad synchronizacją i precyzją każdego ruchu. W takiej dyscyplinie nie wystarczy dobry dzień. Potrzebna jest forma budowana miesiącami, a czasem latami.

Wsparcie i plan, które zbudowały drużynę na nowo

W tej historii ważne miejsce zajmuje Tomasz Manikowski, którego zawodniczki wskazują jako pierwszą osobę, która uwierzyła w potencjał zespołu. Dzięki temu drużyna mogła wejść na poziom, który wcześniej był poza jej zasięgiem. Pojawił się specjalistyczny sprzęt i zaplecze treningowe, bez których trudno marzyć o rywalizacji z najlepszymi.

„To była inwestycja w marzenia i w ludzi” – podkreśliły cheerleaderki.

Ogromną rolę odegrały też trenerki Anna Polatowska-Zegar i Anna Pękul. Prowadziły zespół według jasnego planu, rozpisanego na trzy lata, opartego na strategii, konsultacjach z ekspertami i dopracowywaniu choreografii w najdrobniejszych szczegółach. Taki model pracy nie daje szybkich fajerwerków, ale potrafi zbudować drużynę zdolną rywalizować na światowym poziomie.

Gorzów zobaczył, jak niszowy sport wchodzi na podium świata

Jeszcze kilka lat temu cheerleading był w Gorzowie dyscypliną niemal nieobecną. Dziś to właśnie gorzowski zespół staje na podium prestiżowych zawodów i pokazuje, że konsekwencja potrafi przesuwać granice szybciej niż głośne deklaracje. To sygnał nie tylko dla samej sekcji, ale też dla całego środowiska sportowego w Polsce, zwłaszcza tam, gdzie mniej popularne dyscypliny wciąż walczą o uwagę i warunki do rozwoju.

Drużyna nie zamierza jednak zatrzymywać się na srebrze.

„To dopiero początek” – deklarują zawodniczki.

I właśnie w tym zdaniu jest chyba najwięcej energii. Ten medal zamyka jeden etap, ale jednocześnie otwiera następny. W Gorzowie został zapisany wynik, który trudno będzie zignorować.

na podstawie: Urząd Miasta Gorzowa Wielkopolskiego.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Gorzów Wielkopolski). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.